o.to.ja

000nowykolaz1

Oto ja, widz. Otacza mnie głównie tani rozrywkowy blichtr, płaska, nudna rozrywka. Nie odnajduję się też w koturnowych murach filharmonii, teatrów i oper. Mam potrzebę przeżycia czegoś głębokiego, prawdziwego, czegoś co zapadnie mi w pamięci i w sercu. To bardziej intuicja, niż realna potrzeba, jeszcze nie do końca umiem to nazwać, ale wiem, że istnieje i czuję, że mi tego brakuje.

Oto ja, artysta. Mam dar. Mam też wrażenie, że mogę dzięki niemu zrobić coś dobrego. Chcę swój dar rozwijać w interakcji z innymi artystami, ale przede wszystkim w korelacji z widzem, zwyczajnym człowiekiem. On może jeszcze tego nie wie, ale ja już wiem, że mam dla niego coś wspaniałego, coś zupełnie indywidualnego, głębokiego i prawdziwego. Czuję, że dzięki temu oboje staniemy się bogatsi, pełniejsi, lepsi.

Oto ja, widz i artysta. Przestrzeń publiczna, w której żyjemy nie stwarza wystarczających warunków i okazji na to, byśmy się spotkali. Dlatego razem musimy stworzyć taką przestrzeń, dzięki której spotkamy się razem jako dwa ogniwa odpowiedzialne za siebie nawzajem, zjednoczone we wspólnym doświadczeniu sztuki.

o.to.ja – przestrzeń relacji widza i artysty oparta na zaufaniu i wzajemnej odpowiedzialności. Odnajdują się w tej przestrzeni za pomocą sztuki, w szczególności muzyki, nadawanej w konkretnym kierunku i odbieranej z konkretnego źródła.

Oto ja, treść sztuki, pierwotny sens, jej rdzeń, substancja, którą zarówno widz, jak i artysta winni są odkrywać i jej szukać. Nie może być przysłonięta jakąkolwiek formą, lecz dzięki formie, umiejętnościom artysty i warunkom stworzonym przez i dla widza, daje się odkrywać, staje się dostrzegalna, namacalna.

O.To.Ja – Ola, Tomek, Jadzia, przyjaciele, fundatorzy. Łączy nas ten sam wewnętrzny imperatyw. Dla siebie i dla nas wszystkich tworzymy i wypełniamy brakującą przestrzeń, w której widz i artysta na nowo odnajdą siebie w sztuce, gdzie ta ostatnia jest na pierwszym miejscu, ale nigdy nie oderwana od artysty i widza w ich wzajemnej relacji.